Dawno dawno temu było sobie dwóch rolników – Kowalski i Nowak. Obaj hodowali krowy mleczne i obaj sprzedawali mleko mieszkańcom okolicznych wsi. Kowalski dbał o swoje krowy, bo rozumiał, że dają mu chleb i zapewniają dobrobyt jego rodzinie. Nowak, delikatnie rzecz ujmując, „bagatelizował” całą sprawę i psioczył, że interes jakoś tak średnio idzie.

Kowalski i Nowak wypasali krowy na pobliskim pastwisku, ale Kowalski postanowił oznaczyć swoje krowy plakietką KK – Krowy Kowalskiego. Kiedy prowadził swoje krowy na pastwisko wszyscy we wsi widzieli, że są zdrowe i silne, wiedzieli że dają dużo dobrego mleka, a Kowalski jest wyśmienitym gospodarzem i troszczy się o swoje krowy i gospodarstwo.

Każdy kto widział plakietkę KK wiedział, że to synonim dobrego mleka i dbałości o zwierzęta. Wieści o jakości produktów Kowalskiego rozeszły się po okolicznych wsiach, a butelki (pamięta ktoś jeszcze szklane butelki na mleko?) oznaczone inicjałami KK szybciej znikały z sklepowych półek.
Kowalski cieszył się uznaniem i rozwijał gospodarstwo, a Nowak… Nowak nie cieszył się z niczego.

Ta krótka historyjka w pewnym uproszczeniu oddaję idee Brandingu. Branding z angielskiego to „znakowanie”. Można powiedzieć, że takie oznaczenia zwierząt były logotypami. Jednak oznaczenie i logo KK nie symbolizowało kunsztu jego wykonawcy (najczęściej kowala… auć!), a coś znacznie więcej – logo KK w głowach tych, którzy je widzieli przywoływało pozytywne skojarzenia z Kowalskim, jego zdrowymi i zadbanymi krowami i co najważniejsze – smacznym mlekiem.
Kowalski chcąc nie chcąc, być może przypadkiem i nieświadomie, wyrobił sobie silną markę, która była dobrze kojarzona pośród mieszkańców i przynosiła mu profity.
Nie trzeba jednak liczyć na przypadek, można to zrobić świadomie.

Mądry branding jest jednym z najważniejszych aspektów budowania silnej i rozpoznawalnej marki, która przynosi zyski.
Branding to nie tylko logo, fajny szyld i chwytliwe hasło. Branding to nie tylko elegancka strona i ładnie oklejony samochód firmowy. Branding to wszystko co zostało wymienione i znacznie więcej – obsługa klienta, jakość produktów, usług. To całościowy wizerunek i „wrażenie” jakie Twoja marka wywołuje w umyśle odbiorcy.
Branding to wiele przenikających się składowych, które powodują, że klient dobrze kojarzy Ciebie, Twoją markę i chce do Ciebie wracać. A tak po prawdzie… to wszystko co wiąże się z Twoją marką i wpływa na jej dobry wizerunek. Niechlujny branding to ryzyko utraty klientów.

Jednym z elementów wizerunku marki jest sposób w jaki komunikujesz się z otoczeniem i opowiadasz o swoich produktach i usługach. Kiedyś roznosiło się ulotki, stawiało potykacze, kleiło plakaty… jeszcze wcześniej na targu sprzedawcy przekrzykiwali się zachwalając swoje towary.
Dzisiaj mamy z jednej strony trochę łatwiej, a z drugiej – trochę trudniej. Łatwiej, bo Internet daje zupełnie nowe możliwości precyzyjnego dotarcia do klientów. Trudniej, bo konkurencja nie śpi i raz: jest większa, a dwa: czasami potrafi umiejętniej dotrzeć do potencjalnych klientów. Ci, którzy mądrze prowadzą swoje marki w Social Media regularnie zdobywają stałych klientów. Inni – polerują wieczorami kufle w pustym barze i psioczą jak Nowak.

Wyobraź sobie taką sytuację: spacerujesz sobie w niedzielę ze swoją drugą połówką, nagle zza rogu wybiega jakiś gościu, krzyczy przed Wami „Serwis komputerowy tam za rogiem!”… i ucieka.
A tak właśnie niektórzy się reklamują na Facebooku. I to za pieniądze! Czy pobiegniesz za tym krzyczącym młodzieńcem, czy popukasz się w głowę?
Pamiętaj: Facebook czy Instagram to nie gazetka reklamowa i miejsce na codzienne publikowanie „super ofert”.

Nie jest możliwe prowadzenie mądrej i skutecznej komunikacji bez zaglądnięcia do „wewnątrz” Twojej firmy. Bez poznania Ciebie, Twojej usługi czy produktu, bez wydobycia z nich najlepszych elementów i umiejętnego ich zaprezentowania potencjalnym klientom. Nie można pominąć Twoich klientów i ich upodobań czy przeoczyć konkurencji.

Kiedy byłem mały mieszkałem na wsi. Co druga krowa na pastwisku nazywała się Malina. Dzisiaj Malinami można nazwać tych, którzy oferują „robienie fanpejdża” za 500 pln. I to w dodatku zdalnie.
Zadaj sobie jednak dwa pytania: czy chciałoby Ci się za 500 pln przez cały miesiąc myśleć o czyjejś firmie i codziennie, lub co drugi dzień tworzyć treści, które będą atrakcyjne dla ludzi, którzy chcą wiedzieć co w firmie słychać?
A drugie pytanie: czy lepiej, żeby nad Twoim wizerunkiem pracował ktoś, kto regularnie jest u Ciebie w firmie i widzi co się dzieje, czy ktoś, kto na drugim końcu Polski „robi fanpejdże” dziesięciu innym przedsiębiorcom?

Jeśli wolisz uniknąć „wpuszczenia się w maliny” i mądrze prowadzić swoją firmę w sieci – zadzwoń. Posłuchamy o Twoim biznesie, wpadniemy z wizytą, zobaczymy co ciekawego masz do zaoferowania klientom. Przyglądniemy się konkurencji.

Stworzymy dla Ciebie indywidualną strategię komunikacji w SM, dzięki której będziesz łatwiej i taniej docierać do nowych klientów, nauczymy Cię co robić, a czego nie i wskażemy jakich błędów unikać.
Dostaniesz oprócz tego wiedzę, którą wykorzystasz również „na żywo” – nie tylko w Internecie.

Zadzwoń: 884-827-922 lub wyślij wiadomość przez Messengera i naucz się wykorzystywać potencjał drzemiący w SM zanim zrobi to Twoja konkurencja!

DD.

Jeśli ten podobał Ci się ten wpis i uważasz go za wartościowy możesz go polubić, skomentować i udostępnić znajomym 🙂


Photo: Designed by nikitabuida / Freepik